Bezpłatnie zaszczepić się przeciw HPV w 2026 roku możemy, jeśli mamy skończone 9 lat, ale jeszcze nie 15 — i to bez względu na to, czy jesteśmy dziewczyną, czy chłopakiem. A starsza młodzież i dorośli? No i tu akurat są dwie różne ścieżki refundacji, do których zaraz wrócimy. Powszechny program wystartował 1 września 2024 roku i działa w schemacie dwudawkowym. Mimo to wyszczepialność trzyma się gdzieś w granicach 17–22 procent, czyli, w sumie, daleko nam jeszcze do reszty Unii Europejskiej.
Pytanie, czy ta szczepionka HPV w ogóle jest warta zachodu, wraca więc co roku razem z wrześniem. Eksperci raczej nie mają wątpliwości i powołują się na liczbę zgonów. Dr Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny, szacuje, że co roku na nowotwory wywołane wirusem brodawczaka ludzkiego umiera w Polsce mniej więcej 1500 osób, a może i więcej.
Kto zaszczepi się bezpłatnie, a kto z refundacją
To, co i komu się finansuje, określa obwieszczenie ministra zdrowia z 8 maja 2025 roku. Czyli tak: dzieci i młodzież po skończonym 9. roku życia, aż do ukończenia 14 lat, dostają obie dawki za darmo. Po tej granicy program powszechny się kończy… ale dostęp wcale nie znika.
Nastolatki do ukończenia 18. roku życia mogą się zaszczepić na podstawie recepty z kodem „DZ”. Dorosłym z kolei przysługuje 50-procentowa refundacja apteczna na szczepionkę Cervarix. Jedna dawka kosztuje wtedy jakieś 140 złotych, a pełny schemat dla osób powyżej 15. roku życia to trzy dawki — szczegółowe zasady techniczne opisuje Medycyna Praktyczna.
I jeszcze jedno, ważne: część rodziców wciąż jakoś pomija chłopców. A oni chorują tak samo. „To pokazuje, że wciąż świadomość tego, że chłopcy i mężczyźni chorują na nowotwory HPV pochodne, jeszcze się tak mocno nie ugruntowała” — mówił Grzesiowski. Wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka ujęła to krócej: „Szczepmy synów, biorąc pod uwagę drogę transmisji wirusa. Szczepmy synów, aby uchronić córki”.
Szczepionka HPV — czy warto przy tak niskiej zgłaszalności
Dane z programu pokazują, jaka jest skala. W roku szkolnym 2024/2025 do akcji przystąpiło blisko 40 procent szkół podstawowych, czyli ponad 5,2 tysiąca placówek, w których podano niemal 85 tysięcy dawek. No i różnica między płciami dalej jest mocno widoczna — w niektórych regionach chłopcy szczepią się nawet trzykrotnie rzadziej niż dziewczynki.
Polska wdrożyła powszechny program jako jeden z ostatnich krajów Unii, z mniej więcej 15-letnim opóźnieniem. Dla porównania, w Wielkiej Brytanii wyszczepialność sięga 85 procent, a w Portugalii aż 91 procent. Narodowa Strategia Onkologiczna zakłada osiągnięcie 60 procent populacji docelowej do 2028 roku, a cel WHO to 90 procent.
Prof. Paweł Koczkodaj z Narodowego Instytutu Onkologii podkreślał, że rozszerzanie grupy odbiorców ma sens populacyjny. „Rozszerzanie grupy docelowej, jeżeli chodzi o szczepienia HPV, ma kluczowe znaczenie, ponieważ chcielibyśmy osiągnąć jak największy efekt populacyjny” — zaznaczył. A inną przeszkodą jest dezinformacja, bo według analiz przytaczanych przez Rynek Zdrowia blisko jedna czwarta treści o HPV w sieci po prostu wprowadza w błąd.
Prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz, konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii, raczej nie zostawia tu złudzeń co do stawki. „Jest o co walczyć i jest o co kruszyć kopię, by jak najwięcej osób skorzystało z tej profilaktyki” — stwierdziła.
