Co to demencja w języku medycyny
Wyobraź sobie taką sytuację: rozmawiamy o sąsiadach i nagle okazuje się, że jedna babcia „ma demencję”, a druga „Alzheimera”… i brzmi to tak, jakby chodziło dokładnie o to samo. No i właśnie tu się sypiemy. W wielu przypadkach mylimy te dwie rzeczy i robi się z tego niezły bałagan — w gabinetach, przy stole, wszędzie. A tymczasem na świecie z otępieniem żyje dziś ponad 55 milionów ludzi, tak przynajmniej szacuje Światowa Organizacja Zdrowia. I co roku dochodzi do tego blisko 10 milionów nowych przypadków. Akurat w tych liczbach gdzieś siedzi to całe nieporozumienie: czy demencja to to samo, co choroba Alzheimera?
Odpowiedź w sumie jest prosta, tylko rzadko ktoś mówi ją wprost. To nie są synonimy. Jedno po prostu mieści się w drugim.
To zacznijmy od początku, czyli od tego, czym ta demencja w ogóle jest. Otępienie to nie jest choroba — i to chyba najważniejsze, co musimy tu zapamiętać. To zespół objawów. Neurologia opisuje to jako zbiór zaburzeń funkcji poznawczych — pamięci, myślenia, orientacji, liczenia, rozumienia mowy i oceny sytuacji — i to na tyle nasilonych, że zaczynają nam utrudniać codzienne funkcjonowanie.
„Demencja starcza jest pojęciem bardzo szerokim i nie stanowi odrębnej jednostki chorobowej, lecz pewien zespół objawów wynikających z nieprawidłowo działającego mózgu” — tak tłumaczą to specjaliści z portalu Serwisu Zdrowie PAP. Czyli, mówiąc po ludzku: demencja opisuje to, co widać na zewnątrz. Nie mówi nam, dlaczego tak się dzieje.
A przyczyn może być naprawdę kilkanaście. Choroba Alzheimera to tylko jedna z nich. Najczęstsza, fakt, ale raczej nie jedyna.
Alzheimer odpowiada za 6 na 10 przypadków otępienia
No i tu wchodzą konkretne liczby. Choroba Alzheimera to 60–65 procent wszystkich otępień — takie dane przytaczają polscy neurolodzy i organizacje pacjenckie. A cała reszta rozkłada się jakoś tam między inne schorzenia mózgu.
I wiesz co, tę zależność da się zamknąć w jednym zdaniu, którego sami lekarze często używają. Każdy chory na Alzheimera ma demencję. Ale nie każdy chory z demencją ma Alzheimera. Proste… a tyle z tego zamieszania.
I to nie jest takie czysto akademickie dzielenie włosa na czworo. Bo od tego, jaką dokładnie przyczynę rozpoznamy, zależy potem leczenie, rokowanie i tempo, w jakim ta choroba postępuje. A poniższa tabela pokazuje mniej więcej, jak rozkładają się główne typy otępień.
| Typ otępienia | Przyczyna | Szacowany udział |
|---|---|---|
| Choroba Alzheimera | Odkładanie nieprawidłowych białek, obumieranie neuronów | 60–65% |
| Otępienie naczyniopochodne | Niedotlenienie mózgu, udary, zaburzenia krążenia | ok. 25% |
| Otępienie z ciałami Lewy'ego | Złogi białka w komórkach nerwowych | ok. 15% |
| Otępienie czołowo-skroniowe | Zwyrodnienie płatów czołowych i skroniowych | rzadsze |
Otępienie naczyniopochodne ma inny przebieg niż Alzheimer
W chorobie Alzheimera pamięć gaśnie nam powoli. Mózg traci neurony stopniowo, latami, a te pierwsze sygnały bywają takie niepozorne… gubienie słów, powtarzanie w kółko tych samych pytań, kłopot z nazwaniem zwykłego przedmiotu. Nic, co od razu rzuca się w oczy.
Z otępieniem naczyniopochodnym jest inaczej. Tu pogorszenie często przychodzi skokowo, po udarze albo po serii takich mikrouszkodzeń. Pacjent funkcjonuje sobie na jakimś poziomie, a potem nagle spada niżej, utrzymuje się na tym, znów spada. Schodkowo, a nie tak po równi pochyłej.
A otępienie z ciałami Lewy’ego dokłada do tego jeszcze własne objawy: omamy wzrokowe, sztywność mięśni przypominającą trochę chorobę Parkinsona, wahania świadomości w ciągu dnia. I właśnie dlatego dwie osoby z tą samą „demencją” mogą zachowywać się zupełnie, ale to zupełnie inaczej.
Blisko 600 tysięcy chorych w Polsce
Wróćmy teraz na nasze podwórko — bo skala tego problemu w kraju jest większa, niż pokazują oficjalne rejestry. Na chorobę Alzheimera i schorzenia pokrewne choruje w Polsce blisko 600 tysięcy osób. A samej choroby Alzheimera dotyczy, według portalu medycznego mp.pl, jakieś 357 tysięcy pacjentów.
I to ryzyko rośnie nam z wiekiem. Jedna na 10 osób po 65. roku życia zachoruje na chorobę Alzheimera albo inne otępienie. A statystyki, które przytaczają specjaliści, idą jeszcze dalej — co piąty mieszkaniec Polski ma już jakąś formę zaburzeń pamięci. Co piąty, no pomyśl tylko.
Prognozy demograficzne raczej nie zostawiają nam złudzeń. Starzejące się społeczeństwo to po prostu więcej rozpoznań w kolejnych dekadach. No i dlatego temat coraz częściej wraca przy okazji zaburzeń pamięci u seniorów i całej tej organizacji opieki długoterminowej.
Pierwsze sygnały to nie tylko zapominanie
Zapominanie imienia czy daty zdarza się każdemu z nas, no co tu dużo gadać. Granica między zwykłym roztargnieniem a otępieniem przebiega gdzieś tam, gdzie te kłopoty z pamięcią zaczynają już realnie utrudniać codzienne życie.
Neurolodzy wymieniają takie sygnały ostrzegawcze, które powinny nas skierować do lekarza:
- powtarzanie tych samych pytań w krótkim odstępie czasu
- gubienie się w znanej okolicy
- problem z prostymi rachunkami i obsługą pieniędzy
- odkładanie przedmiotów w nietypowe miejsca i oskarżanie innych o kradzież
- wycofanie z rozmów, bo trudno nadążyć za wątkiem
Demencja starcza to pojęcie, którego medycyna unika
„Demencja starcza” — to określenie wciąż krąży w mowie potocznej, sami pewnie nieraz je słyszeliśmy. Ale w nowoczesnej diagnostyce się go po prostu nie stosuje. Bo sam wiek nie powoduje otępienia. Za każdym przypadkiem stoi jakaś konkretna przyczyna w mózgu, którą trzeba dopiero zidentyfikować.
Rozpoznanie ustala lekarz, i to na podstawie kilku rzeczy naraz: wywiadu, testów funkcji poznawczych, badań krwi i obrazowania mózgu. Dopiero jak to wszystko połączymy, można odpowiedzieć, z jakim typem otępienia mamy do czynienia i co konkretnie kryje się pod tym ogólnym hasłem „demencja”.
I w praktyce wychodzi z tego jedno. Pytanie „co to demencja” zawsze prowadzi nas do drugiego pytania — a mianowicie: o przyczynę. A na to odpowiada już nie samo słowo, tylko diagnoza.