Średnia prędkość internetu mobilnego w sieci 5G u czołowych operatorów sięgnęła w 2025 roku około 300 Mb/s, a światłowód po raz pierwszy dotarł do większości polskich gospodarstw domowych. Te dwie liczby zmieniają odpowiedź na pytanie, jaki internet wybrać do domu, bo jeszcze dwa lata temu sieć mobilna nie była realną alternatywą dla łącza w ścianie.
No więc tak — zastanawiałeś się kiedyś, czemu jeden sąsiad ciągnie kabel przez całe mieszkanie, a drugi po prostu stawia router na parapecie i ma spokój? Jeszcze niedawno odpowiedź była prosta, bo mobilny internet w sumie nie miał startu do kabla. A teraz? Teraz musimy popatrzeć na dwie liczby, które trochę wszystko mieszają. Średnia prędkość 5G u czołowych operatorów dobiła w 2025 roku do jakichś 300 Mb/s, a światłowód po raz pierwszy dotarł do większości polskich domów. I właśnie te dwie liczby zmieniają całą odpowiedź na pytanie, jaki internet wybrać do domu… bo dwa lata temu sieć mobilna raczej nie była żadną realną alternatywą dla łącza w ścianie.
Przełom przyniosło uruchomienie pasma 3,6 GHz. Dzięki niemu transmisja mobilna w typowym domowym użyciu przestała ustępować łączom stacjonarnym — czyli po prostu zrównała się z tym, co mamy z kabla. Od lipca 2025 roku operatorzy zaczęli dokładać do tego instalacje 5G w paśmie 700 MHz. Ono jest wolniejsze, średnio jakieś 70 Mb/s, ale za to dociera tam, gdzie te szybsze częstotliwości po prostu nie sięgają.
Jaki internet wybrać, gdy liczy się prędkość
Jak patrzymy na czystą wydajność, to wciąż wygrywa światłowód FTTH. I koniec, kropka. Daje symetryczne, stabilne łącze, takie które nie obchodzi, ilu masz użytkowników w okolicy ani jaka jest pogoda za oknem. W rankingu FTTH liderem od pięciu lat zostaje Orange.
A kablówka? Czyli ten internet dostarczany w technologii hybrydowej kabla koncentrycznego — to nadal mocny wybór, zwłaszcza w blokach i większych miastach. Pobieranie masz tam wysokie, naprawdę szybkie, tylko z wysyłaniem danych bywa już gorzej niż w światłowodzie, czasem wyraźnie wolniej. I to akurat różnica, którą odczujesz, jeśli pracujesz zdalnie i wrzucasz gdzieś duże pliki.
Kiedy 5G ma sens
Sieć mobilna stała się sensowną opcją tam, gdzie kabla po prostu nie ma… i tyle. Analitycy SpeedTest.pl podsumowali miniony rok bez owijania w bawełnę. „Dopiero wdrożenie pasma 3,6 GHz sprawiło, że 5G zaczęło realnie konkurować z łączami stacjonarnymi” — oceniono w rocznym raporcie portalu.
W zestawieniu prędkości mobilnych T-Mobile osiągnął 118,4 Mb/s, czyli wzrost o 40 procent rok do roku — całkiem sporo. Dalej mamy Orange (102,4 Mb/s), potem Play (83,4 Mb/s) i na końcu Plus (53,1 Mb/s). No i poza tym na rynku umocnił się Starlink jako alternatywa dla terenów, gdzie naziemnej infrastruktury po prostu nie uświadczysz.
Tylko trzeba pamiętać o jednym haczyku. Internet mobilny i tak korzysta z anteny, która obsługuje wielu abonentów naraz, więc w godzinach szczytu prędkość potrafi nam spaść. Światłowód czegoś takiego nie ma, on sobie ten ruch dzieli inaczej.
Zasięg przesądza o wyborze
Dla części gospodarstw pytanie, jaki internet wybrać, rozstrzyga w sumie nie technologia, tylko dostępność. I tu wchodzą zobowiązania regulatora, całe na biało. „Do grudnia 2026 roku 98 procent gospodarstw domowych ma mieć dostęp do łącza o przepustowości co najmniej 50 Mb/s” — zakłada Urząd Komunikacji Elektronicznej.
A cele idą jeszcze dalej. Według planów UKE średnia prędkość w kraju ma sięgnąć 95 Mb/s do 2028 roku, a do 2030 roku już 120 Mb/s. Tymczasem zasięg światłowodu rośnie najszybciej w historii, co potwierdzają kolejne raporty branżowe.
Praktyczna kolejność dla przeciętnego domu wygląda więc dziś naprawdę prosto. Najpierw sprawdzamy, czy pod naszym adresem w ogóle jest światłowód, bo to on daje najlepszy stosunek prędkości do stabilności. Jak go nie ma, to wchodzi kablówka, a dopiero potem 5G — jako rozwiązanie dla miejsc poza zasięgiem kabla. Zanim padnie decyzja, dobrze jest zestawić oferty kilku dostawców pod jednym adresem, bo różnice w cenie i limitach bywają większe niż w samej technologii… o czym piszemy zresztą w naszym poradniku o rachunkach za media.
Dane z minionego roku pokazują przy tym kierunek, którego raczej nikt już nie odwróci. Światłowód zostaje standardem, a 5G po raz pierwszy realnie wypełnia te luki na mapie zasięgu.