Wyobraź sobie, że masz mandat poselski i nagle do drzwi Sejmu puka prokuratura. No i okazuje się, że nic z tego — od dnia ogłoszenia wyników wyborów aż do wygaśnięcia mandatu żaden z 460 posłów nie trafi przed sąd karny bez zgody samej izby. I właśnie o to się te kluby regularnie spierają, ilekroć temat wraca na wokandę.
Często myślimy o immunitecie jak o jakimś osobistym przywileju, takim bonusie dla wybranych. A formalnie wcale nie chroni on człowieka, tylko mandat i niezależność parlamentu… to dwie różne rzeczy. I dlatego decyzję o jego uchyleniu podejmuje cała izba, a nie sędzia czy prokurator.
Immunitet poselski co to jest — definicja z konstytucji
Wszystko opiera się na art. 105 Konstytucji z 2 kwietnia 1997 r. Ten przepis dzieli ochronę na dwie warstwy — materialną i formalną. Czyli zaraz to sobie rozłożymy.
Pierwsza dotyczy słów i głosowań. Jak stanowi ust. 1: „Poseł nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za swoją działalność wchodzącą w zakres sprawowania mandatu poselskiego ani w czasie jego trwania, ani po jego wygaśnięciu”. I co ważne — ta osłona jest bezterminowa, obejmuje też byłych parlamentarzystów. Raz poseł, no i już na zawsze pod tym parasolem, jeśli chodzi o tę część.
Druga warstwa, czyli immunitet formalny, działa za to tylko w trakcie kadencji. Konstytucja mówi w ust. 2, że poseł „nie może być pociągnięty bez zgody Sejmu do odpowiedzialności karnej”. A chodzi tu akurat o czyny, które z mandatem nie mają nic wspólnego — od wykroczeń drogowych po sprawy o zniesławienie.
Czego immunitet nie obejmuje
I tu uwaga, bo ta ochrona wcale nie jest absolutna. Posła można zatrzymać na miejscu zdarzenia. Mówi o tym ust. 5: parlamentarzysta „nie może być zatrzymany lub aresztowany bez zgody Sejmu, z wyjątkiem ujęcia go na gorącym uczynku przestępstwa i jeżeli jego zatrzymanie jest niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku postępowania”.
W takim wypadku trzeba niezwłocznie dać znać Marszałkowi Sejmu. A Marszałek może nakazać natychmiastowe zwolnienie zatrzymanego. To raczej taki bezpiecznik, żeby nie dało się wykorzystać aresztu do politycznej rozgrywki.
No i poseł może też sam zrzec się tej ochrony. Konstytucja na to pozwala — można po prostu wyrazić zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej. Część posłów akurat tak robi, kiedy chce się publicznie oczyścić z zarzutów.
Kiedy Sejm uchyla immunitet
Cały tryb opisuje ustawa z 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora. No i wygląda to tak: wniosek prokuratury trafia najpierw do Marszałka, a potem wędruje do Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych.
Najważniejszy jest tu próg głosowania. Żeby uchylić immunitet, potrzeba bezwzględnej większości ustawowej liczby posłów, czyli co najmniej 231 z 460 głosów. I tu ciekawostka — wstrzymanie się od głosu działa wtedy w sumie jak głos przeciw uchyleniu.
Procedura potrafi się ciągnąć miesiącami, co tłumaczą zresztą prawnicy od prawa konstytucyjnego (prawo.pl). A tymczasem postępowanie karne, które ruszyło jeszcze przed wyborem posła, Sejm może na własne żądanie zawiesić aż do końca kadencji.
Podobne zasady obejmują senatorów, europosłów oraz — w szerszym zakresie — sędziów i prokuratorów (gazetaprawna.pl). W każdej kadencji do laski marszałkowskiej wpływa po kilkanaście takich wniosków o uchylenie immunitetu, a o losie każdego z nich i tak decyduje twarda arytmetyka tych 231 głosów.