Zastanawialiście się kiedyś, co byście zrobili, gdyby koleżanka obok was nagle przestała normalnie mówić? Bo statystyki są takie, że w Polsce udar łapie kogoś jakieś 90 tysięcy razy w ciągu roku — i jak się nad tym dłużej pomyśli, to robi się trochę nieswojo. Takie liczby podaje Polskie Towarzystwo Neurologiczne w raporcie z sierpnia 2024 roku. A w samym 2023 roku zarejestrowano 74,7 tysiąca udarów niedokrwiennych, z czego aż 89 procent było pierwszorazowych.
No i co to właściwie ten udar, tak po ludzku? W sumie to nagłe zatrzymanie dopływu krwi do jakiegoś kawałka mózgu albo wylew krwi do mózgu. I tu jest właśnie ten haczyk — komórki nerwowe bez tlenu zaczynają obumierać w ciągu minut, a nie godzin… czyli naprawdę szybko.
Dlatego neurolodzy powtarzają w kółko jedno zdanie, częściej niż jakiekolwiek inne: liczy się czas. Im szybciej chory trafi do szpitala, tym większa szansa, że to uszkodzenie da się jakoś cofnąć.
Co to udar i czym różni się od zawału serca
No więc udary dzielą się na dwa rodzaje. Niedokrwienne to jakieś 85 procent przypadków, a krwotoczne te pozostałe 15 procent. Ale mechanizm jest tu zupełnie inny i to akurat warto sobie zrozumieć.
W udarze niedokrwiennym tętnica mózgowa zostaje zatkana przez skrzeplinę. Czyli krew po prostu nie dopływa do kawałka mózgu i tkanka zaczyna ginąć. Lekarze nazywają ten typ czasem zawałem mózgu, bo zasada raczej przypomina ten zawał serca, no i stąd ta nazwa.
A udar krwotoczny działa odwrotnie. Tu naczynie zwyczajnie pęka, a krew wylewa się do tkanki mózgowej albo pod jej opony. Ten rodzaj częściej kończy się śmiercią, choć — w sumie — występuje rzadziej.
I teraz najważniejsze: z punktu widzenia świadka ta różnica nie ma żadnego znaczenia. Objawy obu typów wyglądają niemal identycznie, a co to za udar, da się rozpoznać dopiero po tomografii w szpitalu. Dlatego nasza reakcja w domu czy na ulicy zawsze jest taka sama, niezależnie od przyczyny.
Test FAST, czyli cztery rzeczy do sprawdzenia w minutę
Najprostsze narzędzie do rozpoznania nazywa się FAST. Ten skrót opisuje cztery objawy, a w polskiej wersji bywa zapisywany jako UDAR. Sprawdzenie zajmuje mniej niż minutę i nie musisz mieć do tego żadnej wiedzy medycznej, serio.
Pierwszy objaw to twarz. Prosimy chorego, żeby się uśmiechnął. I jeśli jeden kąt ust opada, a ten uśmiech jest jakiś krzywy, to już jest sygnał alarmowy.
Drugi objaw dotyczy kończyn. Chory ma unieść obie ręce do góry. I kiedy jedno ramię samo opada albo w ogóle nie daje się go podnieść — to działamy, bez zastanawiania się.
Trzeci punkt to mowa. Bełkot, plątanie słów, niemożność powtórzenia prostego zdania albo całkowita utrata mowy… to wszystko świadczy o udarze. A czwarta litera oznacza czas, a konkretnie wezwanie pomocy. Numer alarmowy to 112 lub 999.
No i do tej listy dochodzą jeszcze objawy, które łatwo machnąć ręką. Nagły, bardzo silny ból głowy, zawroty, utrata równowagi, podwójne widzenie albo nagłe zaniewidzenie na jedno oko — to też może zwiastować udar. I co ważne, te objawy pojawiają się nagle, w ciągu sekund albo minut, i to właśnie ta nagłość odróżnia je od zwykłego złego samopoczucia. Szczegółowy opis testu FAST publikuje portal Medycyny Praktycznej.
„Czas to mózg”, a okno na leczenie jest wąskie
Hasło „czas to mózg” to nie jest żaden chwytliwy slogan, tylko po prostu wyliczenie. W nieleczonym udarze niedokrwiennym ginie blisko 1,9 miliona neuronów na każdą minutę bez przepływu krwi. To dane z klasycznego opracowania amerykańskiego neurologa Jeffreya Savera.
I jak to sobie przeliczymy, to naprawdę robi wrażenie. Godzina zwłoki oznacza utratę ponad 100 milionów komórek nerwowych. Każda przesunięta minuta to mniejsza szansa na pełny powrót do sprawności… mniej więcej tak to wygląda.
I stąd właśnie biorą się te sztywne okna czasowe leczenia. Tromboliza dożylna, czyli lek rozpuszczający skrzeplinę, może być podana najpóźniej do 4,5 godziny od pierwszych objawów. A trombektomia mechaniczna, w której skrzeplinę usuwa się cewnikiem, bywa skuteczna do 6 godzin, a w wybranych przypadkach nawet do 24 godzin.
| Metoda leczenia | Okno czasowe od pierwszych objawów | Na czym polega |
|---|---|---|
| Tromboliza dożylna | do 4,5 godziny | lek dożylny rozpuszcza skrzeplinę |
| Trombektomia mechaniczna | do 6, w wybranych przypadkach do 24 godzin | cewnik mechanicznie usuwa skrzeplinę z tętnicy |
I mimo że dostępność leczenia się poprawia, statystyki wciąż pokazują, że jest sporo do nadrobienia. W 2022 roku trombolizę albo trombektomię zastosowano u 20,5 procenta chorych z udarem niedokrwiennym. Reszta trafiła do szpitala za późno albo miała przeciwwskazania.
Pierwsza pomoc, której nie wolno pomylić
Nasza reakcja jako świadka sprowadza się w sumie do jednej decyzji: natychmiast zadzwonić pod 112. Operator pokieruje rozmową, ale liczy się każda minuta, bo to ona decyduje o tym, czy chory zmieści się w oknie leczenia.
Do czasu przyjazdu karetki chorego układamy wygodnie, z lekko uniesioną głową i tułowiem. Jeśli jest nieprzytomny, ale oddycha, to kładziemy go w pozycji bocznej ustalonej. Trzeba też rozluźnić ciasne ubranie i zapewnić mu dopływ powietrza.
Są jednak rzeczy, których robić absolutnie nie wolno. Nie podajemy choremu jedzenia ani picia, bo udar często zaburza połykanie i grozi zachłyśnięciem. Nie wolno też podawać żadnych leków na własną rękę, w tym tych tabletek na obniżenie ciśnienia.
Warto zapisać godzinę wystąpienia pierwszego objawu i przekazać ją ratownikom. Ta jedna informacja naprawdę wpływa na wybór metody leczenia w szpitalu. I jeszcze jedno — nie czekamy, „aż samo przejdzie”, bo objawy udaru potrafią chwilowo słabnąć, a mimo to mózg dalej jest niszczony.
Coraz więcej udarów i coraz młodsi pacjenci
Dane neurologów pokazują dość niepokojący kierunek. Liczba udarów rośnie, a chorują na nie również osoby przed pięćdziesiątką. Czyli ten tradycyjny obraz udaru jako choroby wyłącznie późnej starości przestaje być prawdziwy, o czym pisze między innymi serwis mp.pl.
Za tym wzrostem stoją znane czynniki ryzyka. Nadciśnienie tętnicze, migotanie przedsionków, cukrzyca, wysoki cholesterol, palenie i otyłość — to wszystko zwiększa prawdopodobieństwo udaru. I większość z tego da się jakoś tam kontrolować lekami albo zmianą trybu życia.
Nadciśnienie wciąż pozostaje tym najgroźniejszym pojedynczym czynnikiem. Regularny pomiar ciśnienia i jego leczenie obniżają ryzyko zarówno udaru niedokrwiennego, jak i krwotocznego. Podobnie działa wykrycie i leczenie migotania przedsionków, które sprzyja powstawaniu skrzeplin.
Tylko że profilaktyka i tak nie zbije ryzyka do zera. Dlatego znajomość testu FAST i numeru 112 zostaje taką umiejętnością, która — w razie udaru u kogoś z naszego otoczenia — decyduje o tym, ile mózgu uda się uratować.