Strefa Schengen to taki kawałek Europy — 29 państw, które dogadały się między sobą, że na wspólnych granicach nie będą się już nawzajem legitymować. Wjeżdżasz i jedziesz dalej, bez machania paszportem na każdym przejściu. A wszystko zaczęło się dokładnie 41 lat temu, czyli 14 czerwca 1985 roku, kiedy to pięć krajów podpisało w takiej luksemburskiej miejscowości Schengen porozumienie. No i od tej wioski cały system wziął sobie nazwę.
Pierwszy układ podpisały Belgia, Francja, Holandia, Luksemburg i Niemcy. Potem, w 1990 roku, dorobiono do tego konwencję wykonawczą, ale faktyczne zniesienie kontroli ruszyło dopiero w marcu 1995 roku… więc na efekty trzeba było raczej trochę poczekać. Dziś to w sumie jeden z tych najbardziej rozpoznawalnych kawałków europejskiej integracji.
Co to jest strefa Schengen i ile liczy państw
Aktualnie do strefy należy 25 z 27 państw Unii Europejskiej, no i do tego cztery kraje spoza Wspólnoty, a mianowicie: Islandia, Norwegia, Szwajcaria i Liechtenstein. Poza całym systemem zostają tak naprawdę tylko dwa kraje — Irlandia oraz Cypr.
Ta lista rosła sobie stopniowo, krok po kroku. Chorwacja dołączyła 1 stycznia 2023 roku. Bułgarię i Rumunię przyjmowano za to etapami — najpierw, w marcu 2024 roku, zniknęły kontrole na granicach powietrznych i morskich, a od 1 stycznia 2025 roku zniesiono je też na granicach lądowych.
„Zniesienie kontroli na granicach wewnętrznych z Bułgarią i Rumunią to historyczny moment dla obu krajów i dla całej Europy bez granic” — przekazała Rada Unii Europejskiej w komunikacie po grudniowej decyzji. A my, czyli Polska, weszliśmy do strefy w grudniu 2007 roku.
Jak działa swobodny przepływ
Cały system stoi na dość prostej zasadzie: kontrole znikają w środku strefy, ale za to na jej granicach zewnętrznych się je wzmacnia. Czyli jak raz legalnie wjedziesz do Schengen, to potem możesz się kręcić po pozostałych państwach bez kolejnych odpraw.
I tu ważna rzecz — dotyczy to też obywateli krajów trzecich. Ci, co mają tak zwaną wizę Schengen, mogą przebywać na całym tym obszarze maksymalnie 90 dni w okresie 180 dni. No i co istotne, ten jeden dokument otwiera ci granice wszystkich państw członkowskich naraz.
Wspólne reguły to też wymiana danych między krajami. Państwa korzystają z czegoś takiego jak System Informacyjny Schengen (SIS), który pozwala służbom granicznym i policji błyskawicznie sprawdzać osoby oraz poszukiwane przedmioty. Jak wynika z danych unijnych instytucji, to jedna z największych baz tego typu w całej Europie.
Kiedy granice wracają
Strefa wcale nie oznacza, że kontroli nie ma już nigdy i pod żadnym pozorem. Kodeks graniczny Schengen dopuszcza ich tymczasowe przywrócenie, jeśli pojawia się poważne zagrożenie dla porządku publicznego albo dla bezpieczeństwa wewnętrznego.
I szczerze… państwa sięgają po to coraz częściej. Niemcy, Francja czy Austria nieraz wprowadzały czasowe odprawy, powołując się na presję migracyjną oraz ryzyko terrorystyczne. „Kontrole na granicach wewnętrznych powinny pozostać środkiem ostatecznym, stosowanym wyjątkowo i proporcjonalnie do realnego zagrożenia” — podkreśliła Komisja Europejska w wytycznych dla rządów.
My też po to narzędzie sięgaliśmy. W 2025 roku Warszawa wprowadziła wyrywkowe kontrole na granicy z Niemcami i Litwą, tłumacząc decyzję presją migracyjną i koniecznością ograniczenia nielegalnych przekroczeń.
Ale mimo tych wszystkich wyjątków sama zasada trzyma się mniej więcej bez zmian od trzech dekad. „Swoboda przemieszczania się to jedno z najważniejszych osiągnięć Unii i fundament jednolitego rynku” — wskazała Komisja Europejska, przypominając przy okazji, że ze strefy korzysta dziś ponad 400 milionów mieszkańców kontynentu.
No i kolejne kraje wciąż czekają sobie w kolejce. Cypr deklaruje gotowość do pełnego członkostwa i prowadzi jakieś tam przygotowania techniczne, a o ostatecznym terminie zdecydują już wspólnie te państwa, które do strefy należą.