Każdy z nas zna to z autopsji — wybory za nami, mija dzień, drugi, a w głowie kołacze się jedno pytanie, te samo co z gazety albo z telewizora: kto właściwie teraz rządzi i skąd ten cały rząd się bierze? No i akurat na to odpowiada nam Konstytucja z 2 kwietnia 1997 roku, która poświęca temu cały rozdział VI — czyli w sumie pyta razem z nami, rząd co to jest i kto w ogóle ma prawo go utworzyć.
A jak już sięgniemy do artykułu 146 ustawy zasadniczej, to robi się krótko i konkretnie: Rada Ministrów „prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczypospolitej Polskiej”. I do niej należy jeszcze wszystko to, czego konstytucja nie przypisała wprost innym organom państwa ani samorządowi. Czyli… w sumie sporo tego.
Rząd co to jest w świetle konstytucji
Zacznijmy od tego, kto w tej Radzie Ministrów w ogóle siedzi. No więc wchodzą do niej Prezes Rady Ministrów, czyli nasz premier, oraz ministrowie. Konstytucja dopuszcza przy tym powołanie wiceprezesów Rady Ministrów, a minister może sobie jednocześnie być wicepremierem — jedno drugiego raczej nie wyklucza.
Ważne, że rząd to organ kolegialny. To znaczy mniej więcej tyle, że te najważniejsze decyzje zapadają wspólnie, na posiedzeniach, a nie jednoosobowo — nie jest tak, że jedna osoba klepie sobie wszystko sama. Premier kieruje pracami, rozdziela zadania ministrom i odpowiada za to, żeby polityka rządu naprawdę się działa, a nie tylko była na papierze.
Dlatego jak już pytamy „rząd co to jest”, to odpowiedź mamy raczej dwupoziomową. Z jednej strony to konkretne osoby — premier i ministrowie, których znamy z nazwiska, kojarzymy z newsów. A z drugiej to po prostu władza wykonawcza, czyli ta część państwa, która wprowadza ustawy w życie i zarządza całą administracją.
Trzy drogi do powołania Rady Ministrów
I teraz to najciekawsze, czyli jak ten rząd w ogóle powstaje. Opisują nam to artykuły 154 i 155 konstytucji i akurat robią to dość dokładnie. Procedura ma trzy etapy, a każdy kolejny uruchamia się dopiero wtedy, gdy poprzedni zawiedzie… taki łańcuszek na wszelki wypadek. Szczegółowy opis tej ścieżki znajdziesz w analizie serwisu prawo.pl.
Najpierw piłka jest po stronie Prezydenta. Desygnuje on premiera, a ten z kolei proponuje skład rządu. I tu mamy konkret: w ciągu 14 dni od pierwszego posiedzenia Sejmu albo od dymisji poprzedniego gabinetu Prezydent powołuje Radę Ministrów i odbiera od niej przysięgę.
Potem przychodzi czas na Sejm. Nowy rząd ma kolejne 14 dni, żeby przedstawić posłom swój program i poprosić o wotum zaufania. A żeby je dostać, potrzebna jest bezwzględna większość głosów — przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Czyli krótko mówiąc: musi się zebrać i dogadać.
No i jeśli ten krok się nie uda, to inicjatywę przejmuje już sama izba. Sejm wybiera wtedy premiera i proponowanych przez niego ministrów, też bezwzględną większością. A gdyby i to zawiodło, to procedura wraca do Prezydenta, tyle że wymagana większość spada już do zwykłej.
| Krok | Kto wybiera rząd | Termin | Wymagana większość |
|---|---|---|---|
| Pierwszy | Prezydent desygnuje, Sejm udziela wotum zaufania | 14 dni + 14 dni | bezwzględna |
| Drugi | Sejm wybiera premiera i ministrów | 14 dni | bezwzględna |
| Trzeci | Prezydent powołuje, Sejm udziela wotum zaufania | 14 dni | zwykła |
Kto zasiada przy stole Rady Ministrów
Może cię to zdziwić, ale liczba ministrów wcale nie jest sztywno zapisana w konstytucji. Decyduje o niej premier, który tworzy i znosi resorty rozporządzeniem, dopasowując sobie strukturę do priorytetów danej kadencji. Czyli raz jest tych resortów więcej, raz mniej — różnie to bywa.
Sami ministrowie dzielą się przy tym na dwie grupy. Jedni kierują działem administracji rządowej, no i tu mamy na przykład finanse, zdrowie czy obronę narodową. A drudzy po prostu wykonują zadania wyznaczone przez premiera i nie stoją na czele żadnego konkretnego resortu.
Każdy taki minister działowy odpowiada za sprawy swojego działu — i to zarówno przed Sejmem, jak i przed premierem. Wydaje rozporządzenia, nadzoruje podległe mu urzędy i realizuje budżet, który jest przypisany jego resortowi. Sporo tego, jak widać.
A Rada Ministrów jako całość? No to ona to wszystko koordynuje, czyli spina pracę poszczególnych ministrów do kupy. Premier może w każdej chwili wystąpić do Prezydenta o odwołanie ministra, a Sejm też ma tu swoje prawo — może tego zażądać przez indywidualne wotum nieufności.
Czym rząd zajmuje się na co dzień
Wróćmy na chwilę do artykułu 146, bo on nam ładnie wylicza te konkretne kompetencje rządu. Rada Ministrów zapewnia wykonanie ustaw, kieruje administracją rządową i uchwala projekt budżetu państwa, który potem trafia do Sejmu. Tyle z grubsza tych głównych zadań.
Rząd wydaje też rozporządzenia, czyli takie akty wykonawcze do ustaw. I to akurat one przekładają ogólne przepisy na szczegóły — stawki, terminy, wzory wniosków, czyli te wszystkie rzeczy, z którymi mamy do czynienia w praktyce. Bez nich, szczerze mówiąc, wiele ustaw zostałoby martwą literą.
Do zadań gabinetu należy w sumie też kierowanie polityką zagraniczną oraz zapewnienie bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego państwa. Rada Ministrów sprawuje ogólne kierownictwo nad obronnością kraju i nad stosunkami z innymi rządami — czyli i na zewnątrz, i do wewnątrz, po obu stronach.
No i jeszcze jedno, akurat dość ważne: rząd ma inicjatywę ustawodawczą. Większość projektów, nad którymi pracuje Sejm, pochodzi właśnie z Rady Ministrów, co robi z gabinetu główny ośrodek stanowienia prawa. Ten mechanizm szczegółowo opisuje Infor.pl.
Gdy rząd traci poparcie w Sejmie
Tu sprawa jest prosta — rząd działa tak długo, jak długo ma większość w izbie. I tyle. Sejm może go odwołać przez konstruktywne wotum nieufności, które opisane jest w artykule 158 konstytucji.
I ten mechanizm jest celowo trudny. Wniosek musi zgłosić co najmniej 46 posłów i od razu wskazać w nim imiennie kandydata na nowego premiera. Czyli Sejm nie może tak po prostu obalić rządu, nie wybierając jednocześnie kogoś na jego miejsce.
Przeliczmy to sobie na głosy, bo tak jakoś łatwiej to ogarnąć. Sejm liczy 460 posłów, więc bezwzględna większość przy pełnym składzie to 231 głosów. I dopóki gabinet kontroluje tyle mandatów, opozycja po prostu nie przegłosuje wniosku… choćby zgłaszała go raz po raz.
Ale jeśli już wniosek przejdzie, to Prezydent przyjmuje dymisję dotychczasowej Rady Ministrów i powołuje tego premiera, którego wybrał Sejm. I jeszcze tego samego dnia odbiera przysięgę od nowego gabinetu.